Przez cały tydzień twardo stąpałam po ziemi zmierzając się z licznymi problemami. Na wiele rzeczy nie mamy wpływu i ja jestem w fazie uświadamiania sobie tego przykrego faktu. Kiedy ktoś drży o życie swoich najbliższych i czeka na wyniki badań jak na zbawienie, dochodzi do wniosku iż wszystko oprócz zdrowia i miłości to wielkie NIC. Dwa lata temu czekając pod salą operacyjną, gdzie operowana przez siedem godzin była najbliższa mi z osób – moja mama; doszłam do wniosku iż trzeba się cieszyć z życia i doceniać nawet najmniejsze pozytywy w nim. To właśnie w tamtym miejscu przewartościowałam i ułożyłam hierarchie moich potrzeb i wartości. Udało się, bowiem ilekroć zaczynam przeżywać, że waga wskazuje parę kilogramów więcej, tylekroć przypominam sobie iż jest to wielka pierdoła – bardzo prosto nazywając. Dla wielu kobiet waga to prawdziwy dramat, ale dopiero podczas zetknięcia się z prawdziwym dramatem, dochodzą do podobnego wniosku co i ja. Dlaczego tak ciężko jest nam zaakceptować siebie takimi jakie jesteśmy i dążymy każdorazowo do ideału. A to za duży brzuch, za małe piersi, za płaska pupa, za duże stopy, zbyt odstające uszy, brzydka cera – czy to musi nam burzyć radość życia? Znałam osobiście kobietę, która odebrała sobie życie kiedy nie miała już siły walczyć z efektem jojo. Unieszczęśliwiła swoją rodzinę, która po pierwsze bardzo ją kochała a po drugie wspierała jak tylko mogła. Zastanawiałam się wtedy, czy to życie bez problemów, trosk innych niżeli waga nie było przyczyną jej desperackiego kroku. Może zabrzmi to brutalnie, ale gdyby doświadczyła wydarzenia, które uświadomiłoby jej, że należy doceniać to co się ma – zapewne żyłaby do dzisiaj.
Osobiście staram się mieć w miarę dobry humor, ale widmo złych wiadomości wisi niczym topór nade mną. Uśmiecham się, żartuję ale ciężko jest wyluzować nie myśleć o problemach. W tym roku w każdym miesiącu ktoś z moich najbliższych był w szpitalu, w poprzednich latach było podobnie.
Dlatego moi drodzy, zostawcie drakońskie diety, kleiki i inne odchudzające papki i cieszcie się z życia. Dużo ruchu poprawia krążenie, dodaje wigoru i powera, ma zbawienny wpływ dla całego organizmu. Poczujecie się od razu lepiej i wszelkie problemy przeżyjecie mniej dramatycznie. Człowiek niedotleniony to człowiek posiadający często depresję, a ta z kolei działa nawet negatywnie na układ trawienny. Wszystko siedzi w głowie i stamtąd wychodzi.
Pozdrawiam Was serdecznie i trzymajcie kciuki, aby to co mnie trapi rozwiązało się pozytywnie…

9 June, 2:43 pm
Doskonale Cię rozumiem. Sama przez prawie rok żyłam z myślą, że być może jestem poważnie chora. Tym bardziej było to dołujące, że to nie pierwsza przewlekła choroba, która się do mnie doczepiła. Na szczęście powtórne wyniki badań nie potwierdziły choroby, ale teraz nieco inaczej patrze na świat. Marzenia są dobre, ale trzeba również się cieszyć z tego co się. Pozdrawiam ciepło
10 June, 8:12 pm
Mario… choroby właście uczą takiego dystansu do życia i do siebie. Kiedy wszystko układa się jak należy nie cieszymy się z tego co mamy i do tego uważamy, że nasze życie jest nudne jak flaki z olejem. To doskonała lekcja życia – ale absolutnie nikomu nie życzę choroby swojej czy też bliskich osób. Pozdrawiam Cię bardzo, ale to bardzo serdecznie i życzę żeby każde badania były wyłącznie dobre (chciałam napisać pozytywne, ale pozytywne przecież nie zawsze oznaczają dla nas pozytyw).
14 June, 5:54 pm
Aga, trzymam mocno kciuki za pozytywne rozwiązanie Twoich problemów
A co do niemartwienia się o obiektywnie nieważne sprawy, to jest tak, że jeśli ktoś nie ma poważnych problemów, to skupia się na bzdurach. I punkt widzenia zmienia się dopiero w zetknięciu z sytuacjami ekstremalnymi. A szkoda, bo można by wcześniej to wszystko załatwić. Ech…
15 June, 6:08 pm
Święta prawda. Ludzie cierpią, umierają. Nie ma co patrzeć na zbędne kilogramy i one, tak naprawdę, niewiele znaczą. Ale żeby dojść do takiego wniosku to faktyczne trzeba przeżyć coś bardzo trudnego.
17 June, 4:05 pm
Po przemyśleniu muszę dodać, że jednak nadwaga ( a zwłaszcza otyłość)także przyczynia się do powolnej utraty zdrowia (cukrzyca, nadciśnienie, miażdżyca itp.) więc lepiej jej się pozbyć. Pozdrawiam.
18 June, 10:10 pm
Owszem, otyłość doprowadza w konsekwencji do wielu chorób układowych. Można z nią walczyć i to skutecznie, pod jednym warunkiem – że nic nie musimy ale chcemy. Wystarczy zmienić swoje nastawienie. Wszelkie rystrykcyjne diety wycieńczają zarówno pod względem psychicznym jak i fizycznym. Uważam, że tak jak się wprowadza w życie pewne zasady, tak i do sposobu odżywiania powinniśmy je sobie ułożyć i konsekwentnie wypełniać. Dla mnie jest to jedyny i racjonalny sposób, a diet mam za sobą wiele i wiem co mówię…