4

Od najmłodszych lat uwielbiałam się stroić, malować, przebierać w różne postacie. Chęć bycia chociaż przez chwilę kimś innym pozostał we mnie do dnia dzisiejszego. Dzisiaj już nie jestem dzieckiem, ale wciąż pozostało pragnienie wcielenia się w jakąś postać, a dzięki realizacji jednego z moich marzeń – mogę zamienić się w królową zimę, damę z epoki czy też postać z bajki a efekt tych metamorfoz zobaczycie poniżej ;) .

Sroga zima, mróz, śnieg i niesprzyjające kompletnie warunki atmosferyczne. Wraz z wizażystką, stylistą oraz fotografami wybraliśmy się na sesję zdjęciową z Krakowa do Ogrodzieńca. Jeszcze na miejscu w Krakowie został zrobiony mi makeup, przyklejone kryształki do twarzy a na mojej głowie została posadzona korona Nikt nie powiedział, że będzie łatwo – jako kierowca samochodu wzbudzałam sensację na każdych światłach podczas postoju. Cóż to za dziwne i zabawne uczucie czuć na sobie spojrzenie i zaciekawienie ludzi dookoła. Kiedy dojechaliśmy na miejsce okazało się iż brama do zamku zamknięta a stylista zapomniał spakować stroju. W bagażniku samochodu pozostały jedynie białe szmaty, które miały spełniać zupełnie inną rolę. To co się działo chwilę później nazywam wielką improwizacją :-) . Zobaczcie sami…

Ostatnie poprawki makijażu, który spływał z twarzy przez padający śnieg.

Właśnie stylista ratuje sytuacje robiąc „coś z niczego”. Zizizimnoooo….:)

Ostatni rzut okiem stylisty czy wszystko gra…

Pozostaje jedynie odkopanie ze śniegu fotografa i możemy zaczynać

Oto efekt finalny: Zdjęcia Nikodem Szymański, wizaż Jovanka, stylista Marcin Urzędowski, backstage Basia Pawlik. Więcej zdjęć na mojej stronie: www.agaczerwinska.com


Odpowiedzi: 4 do wpisu “Królowa zima”

  1. Piotr

    super impreza … :)

  2. daga

    Agnieszko ale ja ci zazdroszcze. Napisz jak to sie stalo ze zostalas modelka?

  3. Kasia

    Brrrr, ciekawa jestem, jaka wtedy była temperatura i czym się później rozgrzewałaś ;-)

  4. Aga

    Kasiu… myślę, że było wtedy około -10 stopni:) Po sesji pojechaliśmy do Myszkowa na placki po węgiersku:) Trzeba było przecież uzupełnić ubytek kalorii na mrozie:) Ponieważ jak zwykle prowadziłam samochód, jedynym napitkiem rozgrzewającym była herbatka:)


Trackbacki/Pingbacki


Zostaw komentarz