5

Moje drogie….

Czy jesteście odporne na krytykę? Na początku lipca na portalu kimono.pl ukazał się ze mną wywiad (pozwalam sobie wkleić link do tego wywiadu  http://www.kimono.pl/Marzenia-w-rozmiarze-XXL-rozmowa-z-Agnieszka-Czerwinska-polska-modelka-plus-size-ZDJECIA-18-a556  ).  Po tym wywiadzie otrzymałam mnóstwo pozytywnych słów. Poznałam wiele kobiet chcących coś zmienić w swoim życiu a nawet dowody uznania od mężczyznJ. Następnie ten sam wywiad ukazał się jako hot spot na stronie www.o2.pl – gdzie również odzew był bardzo duży. Idąc za ciosem, redakcja www.kimono.pl stworzyła wiral (taki filmik z moimi zdjęciami) i wtedy dopiero poczułam na własnej skórze jak bardzo podzielone są głosy na temat tego czym się zajmuję. Bardzo cenię krytykę, ale tą konstruktywną. Nie powiem, wiele komentarzy dotknęło mnie, szczególnie w stylu „tłusta świnia”, „porażka ta baba, to jest nieestetyczne i niezdrowe. ma pewnie spory celulit, rozstepy, odparzenia, zylaki i niemiłosiernie się poci.” Popatrzyłam po czasie na to troszeczkę w inny sposób, zmotywowała mnie ta sytuacja do walczenia ze stereotypami. Poparcie, oraz wiele ciepłych słów jakie wysyłali mi internauci drogą mailową dodało jeszcze większego Powera oraz siły aby doskonalić swój warsztat, pomagać innym, kobietom i być dumną z tego że ktoś zmienia swoje nastawienie do siebie, nawyki wzorując się na mojej ciężkiej pracy. Przecież ja nie namawiam do tycia, wręcz przeciwnie J. Krytyka nie powinna podcinać skrzydeł jeżeli mamy duży dystans do własnej osoby , ale należy też pamiętać o tym iż samouwielbienie może tego dokonać i dopiero zaboli kiedy dojdzie do nas, że nie jesteśmy wcale tacy idealni jak mogło się wydawać.

A tutaj wspomniany wyżej wiral http://www.smog.pl/wideo/36830/polska_modelka_plus_size_piekna_czy_za_gruba_zdjecia_18/7/

Pozdrawiam

Aga


4

Witajcie:)

Bardzo Was przepraszam za długą ciszę, ale jestem w trakcie przeprowadzania się z blokowiska do własnego domku pod miastem. Pakowanie, przewożenie a do tego pilnowanie fachowców aby dobrze wykonali prace wymaga poświęcenia ogromnej uwagi i czasu. Plus tego wszystkiego jest taki, że moja waga w ferworze ciężkiej fizycznej pracy – spada:)

A teraz coś zupełnie z innej beczki…

W niedziele 25 lipca, TVN Uwaga kręci o mnie program. Emisja odcinka w sierpniu. Jeżeli mam być szczera, to już się boję i na samą myśl dostaję gęsiej skórki. Taka małomedialna ze mnie bestia, ale wierzę że wszystko będzie dobrze:) Trzymajcie mocno kciuki.

Aga


3

Dzisiaj fashion… Ciężko jest kupić w moim rozmiarze coś modnego, stylowego i zarazem zwracającego uwagę. Czy mówiłam już, że nienawidzę bezkształtnych worków? NIENAWIDZĘ i już! Nie posiadam w swoim portfolio wielu zdjęć w tematyce fashion z jedynego i najważniejszego powodu – styliści nie są jeszcze przygotowani do stylizowania babek w rozmiarze xl i powyżej. Smutne ale prawdziwe.

Karina Czapla, młoda ale jakże kreatywna stylistka i wizażystka w jednej osobie udowodniła, że jeżeli posiada się odrobinę fantazji to ubranie takiej puszystej kobiety nie wymaga wcale dużego wysiłku. Miałam tylko jedno wymaganie – ma być kobieco. Fotograf Nikodem Szymański w urokliwym miejscu – podkrakowskiej wsi sfotografował nasze fashionowe poczynania. Pomijając fakt komarów upierdliwych (to nawet za łagodne słowo) do granic możliwości, sesja przebiegła bardzo ale to bardzo sympatycznie.

Pierwsza odsłona:

Czarne, koronkowe legginsy do tego czerwona bluzka zapinana na trzy guziki oraz rękawiczki koloru granatowego. Czerń i czerwień to moje dwa ulubione kolory, zawsze czuję się w nich dobrze. Długość bluzki hmm krótko, bardzo krótko – ale skoro miało być kobieco, to jest kobieco

Czytaj dalej »


6

Przez cały tydzień twardo stąpałam po ziemi zmierzając się z licznymi problemami. Na wiele rzeczy nie mamy wpływu i ja jestem w fazie uświadamiania sobie tego przykrego faktu. Kiedy ktoś drży o życie swoich najbliższych i czeka na wyniki badań jak na zbawienie, dochodzi do wniosku iż wszystko oprócz zdrowia i miłości to wielkie NIC. Dwa lata temu czekając pod salą operacyjną, gdzie operowana przez siedem godzin była najbliższa mi z osób – moja mama; doszłam do wniosku iż trzeba się cieszyć z życia i doceniać nawet najmniejsze pozytywy w nim.

Czytaj dalej »


4

Od najmłodszych lat uwielbiałam się stroić, malować, przebierać w różne postacie. Chęć bycia chociaż przez chwilę kimś innym pozostał we mnie do dnia dzisiejszego. Dzisiaj już nie jestem dzieckiem, ale wciąż pozostało pragnienie wcielenia się w jakąś postać, a dzięki realizacji jednego z moich marzeń – mogę zamienić się w królową zimę, damę z epoki czy też postać z bajki a efekt tych metamorfoz zobaczycie poniżej ;) .

Sroga zima, mróz, śnieg i niesprzyjające kompletnie warunki atmosferyczne. Wraz z wizażystką, stylistą oraz fotografami wybraliśmy się na sesję zdjęciową z Krakowa do Ogrodzieńca. Jeszcze na miejscu w Krakowie został zrobiony mi makeup, przyklejone kryształki do twarzy a na mojej głowie została posadzona korona Nikt nie powiedział, że będzie łatwo – jako kierowca samochodu wzbudzałam sensację na każdych światłach podczas postoju. Cóż to za dziwne i zabawne uczucie czuć na sobie spojrzenie i zaciekawienie ludzi dookoła. Kiedy dojechaliśmy na miejsce okazało się iż brama do zamku zamknięta a stylista zapomniał spakować stroju. W bagażniku samochodu pozostały jedynie białe szmaty, które miały spełniać zupełnie inną rolę. To co się działo chwilę później nazywam wielką improwizacją :-) . Zobaczcie sami…

Czytaj dalej »


9

Dzisiaj ani słowa o odchudzaniu, dzisiaj mam w planie wytknąć parę rzeczy, które mnie rażą u kobiet. Na początku z tego miejsca przepraszam tych, którzy utożsamią się z bohaterami opisanych sytuacji. Jeżeli poczuliście się, że to o Was drodzy znajomi piszę, mam nadzieję że znacie mnie na tyle iż wiecie, że często mówię co myślę – ale nie obrażam nikogo celowo. Postaram się jednakże nie wskazywać osobowo, ale jak to mówią – uderz w stół a nożyce się odezwą.

Czytaj dalej »


11

Poniedziałek, leje deszcz, jutro kończę 29 lat, za miesiąc egzamin uprawniający do wykonywania zawodu masażysty, dużo nauki, stres i ogólnie nieszczególnie. Dzisiaj jestem na nie w każdej dziedzinie życiowej. Narzekam, marudzę, wszystko mnie nudzi i irytuje. Jednakże nie chcąc zrazić kompletnie wszystkich do siebie, uprzejmie informuję przed podjęciem z kimkolwiek rozmowy, żeby na wszelki wypadek nie podchodził do mnie na odległość bliższą niż 150 cm.

Czytaj dalej »


5

Dostaję wiele listów, w których piszecie o chęci spełnienia swojego marzenia – udziału w profesjonalnej sesji zdjęciowej. Schematycznie, w ramach odpowiedzi zadaję jedno zasadnicze pytanie – co stoi na przeszkodzie? Kwestia finansowa… fotograf zdjęciami nie zapłaci za chleb, więc jako rzemieślnik musi otrzymać wynagrodzenia. Zdjęcia są pewną lokatą, czymś co za kilkanaście lub kilkadziesiąt lat może być wspaniałą pamiątką dla pokoleń. Po drugie często profesjonalne sesje zdjęciowe nie są aż tak kosmicznie drogie jakby mogły się wydawać. Kwestia wyboru fotografa … przed podjęciem decyzji o wyborze, warto zapoznać się z jego portfolio.

Czytaj dalej »


3

Wyprowadzając się dziesięć lat temu z mojego rodzinnego miasteczka, zapamiętałam obraz jaki towarzyszył mi praktycznie przez całe spędzone w nim dzieciństwo. Myszków nie zmieniał się. Zmieniali się ludzie w nim rządzący, ale wszystko inne zatrzymało się na początku lat 90tych. Skłamałabym pisząc, że czułam sentyment do brudnego dworca PKP, PKS, wiaduktu kolejowego z którego spadło wiele aut czy blokowiska zwanego dzielnicą cudów; takiej miniaturki Nowej Huty w Krakowie. Targowisko pieszczotliwie nazywane ryneczkiem, gdzie nie jeden raz przechadzał się na moich oczach samotny szczur, obskurne przejście podziemne spełniające dwie funkcje – tunel pod torami i darmowy pisuar… to wszystko wręcz wryło się w mojej pamięci. Ilekroć odwiedzałam dom rodzinny, który tylko i wyłącznie był miejscem docelowym moich odwiedzin, centrum omijałam szerokim łukiem. Myszków nie różnił się z resztą niczym od innych powiatowych miast i miasteczek. Z upływem lat sentyment powracał. Dumnie znajomym wychwalałam buty z Myszkowa, choinki, wieńce, tudzież bliskość do Mirowa i Bobolic. Odżył we mnie lokalny patriotyzm, troska o dobry wybór gospodarza miasta, poczynione inwestycje, atrakcje turystyczne. Starzeję się, jakby powiedziała moja mama.

Czytaj dalej »


3

Cud

Wierzycie w cuda? Ja wierzę i co raz częściej przekonuję się na własnej skórze, że czasem dzieją się rzeczy niewytłumaczalne i nawet nie próbuję tego wyjaśniać – dlaczego tak się stało. Nie wszystko jednak wymaga tego cudu, choćby nie wiem jak ciężko wyglądała sytuacja i jak beznadziejna byłaby wizja dojścia do celu.

Weźmy taki przykład z mojego życia wzięty. Szkoła średnia była dla mnie koszmarem, w szczególności język niemiecki wykładany przez wychowawczynię. Pani mgr bardzo przysłużyła się do tego, aby nasza klasa była przez te cztery lata nauki niezgrana. Bojąc się iść na sprawdzian z niemieckiego, musiałam posłużyć się ułańską fantazją aby moja mama uwierzyła w rzekomą chorobę. Wymyśliłam sobie ból brzucha, dosyć skuteczna taktyka, bowiem na drugi dzień poszłam z mamą do lekarza. Wszystko tak szybko się potoczyło, że nawet nie miałam czasu przyznać się do owej symulacji choroby. Najpierw badanie krwi, potem wizyta u chirurga a nim się obejrzałam już leżałam na stole operacyjnym. Nie bardzo dochodziło do mnie dlaczego tak szybko, jedna myśl tylko kołatała w mojej głowie – przyznać się, czy może przemilczeć skoro właśnie pielęgniarka anestezjologiczna prosi abym policzyła do dziesięciu. W tym samym dniu leżałam już na sali pooperacyjnej i błagałam o jakiś środek przeciwbólowy. Nie wiem czy kiedykolwiek doba była dla mnie taki długa jak tamtego dnia. Podczas obchodu w dniu następnym, lekarz – ordynator poinformował mnie co było przyczyną tak szybkiej reakcji. Spokojnym głosem oznajmił, że uciekłam grabarzowi spod łopaty (dosłownie) i że rozlał mi się wyrostek robaczkowy z początkami zapalenia otrzewnej. Nie obyło się również od reprymendy, dlaczego wcześniej nie zgłaszałam bólu żołądka, nie wyglądałoby to tak dramatycznie i skończyłoby się na zwykłym zabiegu.

Czytaj dalej »